wtorek, 22 października 2013

Moje czytanie współczesne... jest żadne

W poprzednim poście myślami tkwiłam w bardzo dalekiej (własnej) przeszłości.
Ten post to z kolei spontaniczny zapis refleksji po środkowo-nocnym spacerze blogowym. Zajrzałam właśnie do blogów, które czytam regularnie, przy okazji skręciłam do zupełnie mi nie znanych i w trakcie tej czytelniczej wycieczki szczególnie wyraźnie odczułam własną inność. To już mi sie wcześniej zdarzyło, ale nie tak intensywnie jak dziś.
Nie nazwę tego niewiedzą, brakiem oczytania, zapóźnieniem w rozwoju, zacofaniem itp. Raczej to efekt moich wyborów - taki, a nie inny.
Oprócz recenzji książek, trafiłam na wpisy dotyczące ulubionych lektur (nawet u Sardegny nazwane książkowymi bzikami), na wpisy związane z konkursami, na posty wyzwaniowe itd. Otóż w tych wszystkich miejscach spotkałam nazwiska autorów, które kompletnie mi nic nie mówią. A jak nazwiska obce, to tym bardziej tytuły ich książek. Jeszcze w przypadku polskich twórców coś mi się tam obiło o uszy, ale o tych zagranicznych nigdy nie słyszałam. To tak, jakbym trafiła na obcą planetę - nie znam nikogo, żadnego nazwiska  nie kojarzę.

Na szczęście zanim wpadłam w rozpacz z tego powodu, zdążyłam zadać sobie pytanie:
czy to bardzo duży grzech czytelniczy, że ja ich nie znam? Pewnie odpowiedzi młodych będą jednoznaczne: "tak, to świadczy o braku oczytania, o obniżeniu poziomu, w ogóle o wypadnięciu z obiegu. Jak można nie znać dorobku iksińskiego angielskiego, albo igrekowskiego amerykańskiego, nie mówiąc już o kryminałach skandynawskich! Po prostu wstyd!"
Po takim podsumowaniu na pewno powinnam jak najszybciej uciec z książkowej blogosfery, bo przecież nie jestem w nurcie zachwytów i jedynie słusznych wyborów recenzenckich.

A ja sobie myślę, że to wstyd nie znać naszej polskiej klasyki i jeszcze się tym chwalić na blogu. Jak czytam lekceważące teksty typu "nie znam powieści tej pani i nie mam zamiaru czytać", to mnie bardzo denerwuje takie prostactwo. Ja nie wpisuję tego rodzaju komentarzy u nikogo. Pozwólmy sobie na wzajem czytać to, co chcemy.
Nie narzucajmy obowiązujących list i kanonów, bo całkiem niedawno te przymusy przerabialiśmy na własnej skórze.

21 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu tego posta jest mi lepiej i lżej, nie jestem sama...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, bardzo nas pociesza fakt, że są ludzie, którzy odczuwają podobnie. :)
      Takie pozytywne poprawianie samopoczucia.

      Usuń
  2. Ja po powrocie do bardziej wzmożonego czytania miałam dokładnie tak samo, ale i dzisiaj jest podobnie.
    Stwierdziłam również , że nie ogarnę nie tylko wszystkiego, ale nawet w jakimś szerszym stopniu literatury nowej, beletrystycznej stąd również powracam do nie czytanych książek znanych już przeze mnie autorów, gdyż te nazwiska kojarzę i one mi coś mówią. Klasyka przede wszystkim. Nowości w większości nie są warte czytania.
    Nie jesteś sama - jak śpiewa mój ulubiony Krajewski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę dopowiedzieć, że mnie też irytuje ten lekceważący ton głównie młodzieżowej jeszcze części blogosfery - tej gimnazjalnej i licealnej a nawet i studiującej o pisarz\ach, którzy nie tworzyli horrorów, erotycznych wy..cin itp.

      Usuń
    2. Popełniłam błąd zapuszczając się w te blogowe rejony, ale byłam ciekawa co czytają i o czym piszą młodzi. Teraz już nie będę na to tracić czasu. Myślałam, że może coś ciekawego znajdę. Niestety, może miałam pecha i tak źle trafiłam.
      Ale autentycznie kiedyś ręce mi opadły, gdy na blogu studentki polonistyki przeczytałam bzdury nie nadające się do powtórzenia. W dodatku z błędami, na poziomie słabej podstawówki.

      Usuń
  3. Ja mam nieco inny ,,problem". Kojarzę większość nazwisk współczesnych pisarzy, ale książki znam tylko tych najlepszych. Moje upodobania literackie zatrzymały się w połowie poprzedniego stulecia i raczej nie chcą zająć się współczesnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się zdarza czytać współczesne, ale nie mogę się w nich doszukać klimatu ubiegłego stulecia. Dlatego chętniej sięgam po literaturę z minionego wieku. Może przyczyna leży w tym, że to stulecie, w którym upłynęły najlepsze lata mojego życia, a przede wszystkim młodość, a w młodości się chyba najwięcej czyta i w niej kształtuje się gust czytelniczy i nie tylko.

      Usuń
    2. Moje upodobania literackie też mnie trzymają w minionych czasach. Próbowałam, sięgnęłam po kilka nowości, ale jakoś mnie nie pociągają. Na pewno są wartościowe pozycje, powieści na dobrym poziomie, ale ja do nich nie dotarłam. Nie kupuję książek (o powodach już kilkakrotnie pisałam), z biblioteki korzystam, ale tam z nowościami krucho. Tak jak krucho z moim czasem przeznaczanym na czytanie.

      Usuń
  4. No bez przesady, stwierdzenia typu "to świadczy o braku oczytania, o obniżeniu poziomu" świadczą tragicznie tylko o ewentualnie wypowiadających takie kwestie. I szczerze mówiąc nigdy nie słyszałam, żeby ktoś twierdził, że jak zna kilku autorów współczesnych thrillerów psychologicznych i trzy najnowsze serie o wampirach, to jest osobą oczytaną (może odwiedzam nie te blogi) :) Co ma nadążanie za trendami wspólnego z oczytaniem? Większość tych super-hiper-nowości ledwo da się czytać (albo i nie), jest monotonna, płytka i kiepsko napisana. No i na wszystkich blogach to samo.

    PS Ośmielę się stwierdzić, że jestem młodą osobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jesteś młodą osobą, bo stale odwiedzam Twojego bloga :)
      Zaryzykowałam takie stwierdzenie na podstawie tych wczoraj "zaliczonych" nowych blogów (wyraźnie napisałam w poście, że trafiłam do nie znanych mi wcześniej blogów).. To takie moje gdybanie, w oparciu o treści tam znalezione. Skoro całe blogi są poświęcane tylko takim autorom i tylko pewnej tematyce, a blogerzy piszą w sposób odwołujący się do całej otoczki, atmosfery, zjawiska lub innych książek z tego kręgu, to można przypuszczać, że taką opinię by wystawili. A ja, czytając te teksty poczułam się dosłownie jak w środku Afryki - kompletnie nie wiedziałam o czym mowa. Znalazłam się po prostu w innym świecie czytelniczym, w którym nie rozumiem ani odniesień, ani aluzji, ani cytatów.

      Usuń
  5. Odwiedzam wiele blogów, ale muszę przyznać, że nie mam poczucia inności z tego powodu, że czytam zwykle trochę starsze książki. :) Może dlatego, że sporo blogerów jednak sięga po starocie (Zacofany w lekturze, Marlow, Czas-odnaleziony, Guciamal, Natanna, Jeżanna, Koczowniczka, Agnieszka czyta i na pewno jeszcze wielu innych).
    Zaglądam czasem na blogi prowadzone przez bardzo młode osoby i niejednokrotnie zauważam tam próby zmierzenia się z klasyką. To godne pochwały, nawet jeśli dany bloger szczerze przyzna, że chyba musi dojrzeć do danej książki czy autora. Komentarze są różne, aczkolwiek tak obcesowego, jak ten przytoczony przez Ciebie we wpisie, chyba nie miałam okazji napotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam na myśli blogerów, których wymieniłaś i których regularnie czytam.
      Chodziło mi o blogi, na które wczoraj trafiłam - wyjaśniam to we wcześniejszych odpowiedziach. To wczorajsze doświadczenie coś mi jednak dało - potwierdziło bezmiar internetu. Wchodząc na nieznane ścieżki można różnie trafić, ja akurat trafiłam mało przyjemnie (dla mnie).
      Może niezbyt jasno się wyraziłam, nie potrafiłam dobrze się wypowiedzieć, ale pisałam posta w środku nocy (po bardzo męczącym dniu). Niestety, tylko o takiej porze najczęściej mam czas na pisanie.
      Zacytowałam ten obcesowy komentarz dosłownie, moja wyobraźnia nie wymyśliłaby tego. Nie przyszłoby mi do głowy coś takiego. Zresztą trafiłam również na inne komentarze w podobnych tonie (ale to było wcześniej, w różnym czasie i nie pamiętam już kogo konkretnie dotyczyło)

      Usuń
    2. Miło mi, że i mnie Kaye wymieniła. Ja wędruję po blogach już raczej utartymi przez te niedługo dwa lata ścieżkami. Szczególnie cenię blogi, te które wymieniła Kaye a dodać muszę jeszcze książkowca, to przeczytałam czy też blog szczur w antykwariacie, są jeszcze inne ciekawe , nie tylko recenzyjne i Twój oczywiście. I czekam na opinię "Ziemi obiecanej"
      Na blogi typowo recenzyjne brak mi czasu, chyba, że coś naprawdę ciekawego tam się pojawi.

      Wreszcie udało mi się pobyć z Rodziewiczówna na Litwie więc mam jedną książkę do wyzwania.Tylko napiszę coś o niej to zaraz podam link.

      Usuń
    3. :)
      Właśnie poczułam się podobnie, gdy zaczęłam czytać wpis, bo czytam na ogół inne książki niż blogosfera. Jednak zakończenie o kanonie trochę mnie zasmuciło, bo akurat o tym pisałam ostatnio. Czy rzeczywiście moje pisanie u siebie (czy kogoś innego również) i próba stworzenia kanonu to narzucanie komuś swoich czytelniczych wyborów? To ja już naprawdę nie wiem, o czym wolno pisać, żeby kogoś nie urazić.

      Usuń
    4. Natanno - cieszę się, że dodasz coś do Rodziewiczówny. Ja mam w kolejce kilkanaście postów... w głowie :)

      Usuń
    5. Książkowcu - mnie nie uraziłaś i nawet nie zastanawiaj się o czym wolno, a o czym nie wolno. Nie o tym myślałam :)
      Miałam na myśli całokształt (jak to się kiedyś mówiło), czyli całość przekazu z niektórych blogów. I do tego nie musi być nawet podana jakaś konkretna lista. Sam sposób myślenia i pisania u niektórych blogerów jest właśnie taki bezwzględnie narzucający, choćby oni sami nawet tego nie planowali.Może nawet czasami nawet tego nie zauważają. Po prostu tak piszą o książkach i o swoich wyborach lektur, jakby to były jedynie słuszne i warte uwagi. W ten sposób właśnie tworzą jakiś kanon. Inne rejony literatury jakby nie istniały, a jeśli nawet - to nie są godne, żeby się nad nimi pochylić.
      Ja to odbieram jako kreowanie kolejnego odmiennego kręgu, który sam w sobie może być dobry, ale już w momencie wartościowania (z innymi w tle) mnie się nie podoba.
      Mam dosyć lat narzucania ocen literaturze i narzucania nam lektur, więc teraz na etapie życiowym, gdy już nie muszę nic zdawać "na ocenę", szczególnie drażni mnie takie buńczuczne podejście - "dobre jest tylko to, co nam się podoba".

      Kończąc swoje wywody mam nadzieję, że jakoś w miarę jasno wyjaśniłam "co autor miał na myśli". Może mówiąc jak najprościej - niech każdy dokonuje wyborów i ocen lektur według własnego systemu klasyfikowania i wartościowania.
      A także według własnego gustu, o którym jak wiemy "de gustibus..."

      Usuń
    6. ~ W blogosferze cała kupa wrażliwców i nadwrażliwców;)
      Na jednym z profili FB dziewczyny zaproponowały tworzenie kategorii blogów, żeby miłośnik horrorów nie musiał np. do mnie zaglądać. Może to i dobry sposób, ale dla siebie nie znalazłam właściwej przegródki. Wydaje mi się, że kategoria wiekowa w blogosferze odgrywa ogromną rolę - tak jak piszecie. Zdarzają się młode a dojrzałe blogerki (panów nie wymieniam, bo niewielu mi wpadło w sieci), generalnie jednak muszą się jeszcze "cukrować". Miłego dnia i niech słońce się do nas uśmiecha:)

      Usuń
    7. Tak jak w życiu . Z ta nadwrażliwością nawet w domu się czasem ma do czynienia.
      Młodsze pokolenie blogujących myślę z czasem jednak też dojrzeje czego sobie życzmy i poszerzy zakres czytanej lektury.

      Usuń
    8. I tego się trzymajmy :)
      To z Waszej strony piękna pointa, lepiej nie ujęłabym.

      Trochę to jednak smutne, że blogosfera jest miejscem opanowanym głównie przez młodsze pokolenia. Wielokrotnie myślałam o tym, że internet przyszedł dla nas co najmniej o 20 lat za późno. Ja sama bardzo odczuwam stratę tego czasu. Mogłabym inaczej pokierować chociażby swoją pracą zawodową, nie mówiąc o hobby i przyjemnościach intelektualnych. Do nich jednak nie zaliczyłabym FB :)

      Usuń
    9. FB zbiera mi wszystko w soczewce. Nie mam tv, długo pracuję, więc tu przez kliknięcia mam zgromadzone najlepsze z najlepszych stron, blogów, wydawnictw - wszystko co prawe, narodowe, polskie, chrześcijańskie... Nie rozmieniam się na dawnych znajomych z klasy. Codziennie mam skondensowane aktualności i to naświetlone z właściwej strony.
      Nie martw się, że internet się spóźnił:) Ile rzeczy namacalnych było nam danych, a nie tylko wirtualnych...:)

      Usuń
    10. Ja nie chcę mieć konta na FB, za bardzo mnie drażni strona graficzna i sposób korzystania. Dlatego również nie wchodzę na strony dostępne bez logowania. Może coś tracę (z tego o czym piszesz), ale nie będę korzystać z czegoś, co mi nie odpowiada.

      Usuń