niedziela, 23 czerwca 2013

Nienawidzę upału!!!

To powtarzam od lat, a szczególnie ostatnio, gdy mamy taki parszywy klimat tropikalny.
Z tego powodu nie jestem w stanie normalnie egzystować, spełniam wymuszone życiem podstawowe czynności (mieliście tak, żeby pot spływał po twarzy i kapał do zlewu? - ja tak dzisiaj zmywałam naczynia).
O pisaniu postów nie ma mowy, bo nie potrafię się skupić. Nawet odpowiedzi na komentarze nie umiem sklecić.
Ja chcę zimę, mróz, śnieg !!! niech zawieje i zamiecie! - mimo, że muszę machać łopatą przy odśnieżaniu.
W pewnej chwili nie wytrzymałam duchoty i zeszłam do zimnej jak lodówka piwnicy mojego rodzinnego domu, gdzie spędziłam miło czas grzebiąc w bibliotecznej szafie i odkrywając kolejne nieznane książki.
A w ogrodzie niestety już przekwitają peonie... uwielbiam ich zapach...




4 komentarze:

  1. E, może zimy to ja nie chcę, ale w upały mózg mi się lasuje:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję Ci. Ja mam w miarę chłodną kuchnię i nie muszę wychodzić z domu na takie upały więc je w miarę dobrze znoszę.
    I do zimy mi nie tęskno, a nawet chciałabym by jej nie było.).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także mam dość chłodno w mieszkaniu (z cegły), ale niestety muszę wychodzić z domu.

      Usuń