piątek, 17 maja 2013

Gazety i gazetki (1) - Koniec kolejnej gazety

Znika z rynku tytuł obecny od 1946 - to wtedy, zaraz po wojnie powstał  "Film".


W latach licealnych i studenckich kupowałam go regularnie (na pewno w domu rodzinnym znajdę jeszcze przykurzony stosik), bardziej szukając zdjęć (jakież były marne jakościowo!) i notek o aktorach, niż mądrych treści recenzentów i krytyków. Jakoś wcale nie były potrzebne. I tak mogłam obejrzeć tylko te filmy, które były "puszczone" do obejrzenia. A czytanie o nowościach zagranicznych, których i tak nie widzieliśmy, było graniem na nerwach czytelniko-widzom.

W nowych czasach (od 1993 roku) "Film" stał się miesięcznikiem - w lakierowanych okładkach, wydawany na super błyszczącym papierze,  zapchany reklamami i wyglądem już niczym nie różniący się od masówki wydawniczej. Tej nowej wersji wcale mi nie szkoda, bo dawno przestałam kupować.
W czerwcu ma się ukazać ostatni numer.

4 komentarze:

  1. Juz od dawna nie kupowałam Filmu, ale oczywiście był czas kiedy dwa tygodniki czytałam namiętnie .Film i Filipinkę. To były lata 60 i coś 70-tych.
    Wtedy te kochałam chodzić do kina.
    Nowe wydania mnie również nie przypadły do gustu.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przestałam czytać jak się przepoczwarzył w to kolorowe, błyszczące i sieczkowate "cudeńko".
    A po starym "Filmie" zostały mi zeszyty wypełnione zdjęciami ówczesnych gwiazd;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też miałam takie zeszyty z wklejanymi zdjęciami aktorów i kilka lat temu jakieś licho mnie podkusiło i wyrzuciłam, niestety. Teraz chętnie pooglądałabym sobie taką własną pamiątkę.

    Dlaczego nie kupuję papierowej prasy? już kilka razy pisałam o tym w różnych miejscach: przede wszystkim z powodu głupoty i coraz niższego poziomu umysłowego tych produktów. To nie są dla mnie źródła wiedzy i miejsce spotkań z autorytetami (jak kiedyś), ale prymitywny magiel dla ludku.
    Nienawidzę reklam, nie mam pieniędzy na te niby tanie samochody, ciuchy i kosmetyki dla każdego, a już wstrząsam się na myśl, że jakaś niedouczona celebrytka o mentalności "blondynki" będzie mi dawać dobre rady - żenada.



    OdpowiedzUsuń
  4. Witam serdecznie,

    Nazywam się Dominik Sołowiej. Piszę z wydawnictwa Borgis. Chcielibyśmy nawiązać z Panią współpracę. Dlatego proszę o krótkiego maila do kontaktu.

    Pozdrawiam...
    Dominik Sołowiej
    wydawnictwo Borgis

    Mój adres mailowy: dsolowiej@gmail.com

    OdpowiedzUsuń