sobota, 6 kwietnia 2013

"Mogiła Nieznanego Żołnierza" (1927)

W ramach cyklu reportaży "Obraz odzyskania niepodległości" TVP Historia pokazała w listopadzie ubiegłego roku niezwykły film fabularny.



Piszę "niezwykły", bo jest to obraz zrealizowany zaledwie kilka lat po zakończeniu I wojny światowej i dzięki czasowi powstania ma według mnie ogromny walor autentyczności. Wszystko w nim jest współczesne z opowiadaną historią - nie ma stylizacji, odtwarzania czasów i realiów. Stroje, przedmioty codziennego użytku, mundury, broń, wnętrza, plenery - słowem  to wszystko, co widzimy na ekranie, było takie, jak wtedy.

"Mogiła Nieznanego Żołnierza" w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego  z 1927 roku, jest filmem niemym.
W 2010 roku został cyfrowo odrestaurowany  przez  Filmotekę Narodową  w projekcie obchodów stulecia polskiej kinematografii. Obecnie obraz jest dostępny w sepii, z muzyką, którą specjalnie skomponował Rafał Rozmus.

Film posiada wszystkie charakterystyczne cechy kina niemego:  wyrazistą, często przerysowaną grę aktorów; krótkie, ale jednoznaczne i bardzo emocjonalne teksty w napisach; prostą wymowę zdarzeń; wyraźny i łatwy od odczytania podział na dobrych i złych bohaterów. I w tych kategoriach ja ten film odbieram, widząc w nim bardziej dokument swojej epoki niż opowiedzianą fabułę. Obraz ma wyraźną wymowę patriotyczną, a dość prymitywnymi (patrząc z perspektywy lat) środkami pokazane jest całe zło, bezwzględność i okrucieństwo rewolucji bolszewickiej. Z takim podejściem nie oczekiwałam od filmu wyżyn artystycznych, czy awangardowej innowacyjności.

To moje własne uwagi po obejrzeniu filmu, a co na ten temat znajdziemy w literaturze filmowej?

"Historia filmu polskiego" *, tom 1, rozdział X "Ostatnie lata kina niemego 1926-1929":

"Kurs na adaptacje literatury poważnej, czy wielkiej, to charakterystyczna cecha okresu. Praktyka ta przyniosła w efekcie zaostrzenie sporu o film artystyczny, toczonego między branżą a publicystami. (...) Pierwsze obrazy zrealizowane na podstawie literackich pierwowzorów rozwiały co najmniej połowę złudzeń. "Mogiła Nieznanego Żołnierza" (1927), według powieści Andrzeja Struga ujawniła bezradność literatów wobec poczynań producentów. Pozostawało skapitulować, przystosować się do utartej praktyki lub odejść zostawiając literaturę na łasce przedsiębiorców. (...)

(...) Karol Irzykowski, "attache starego państwa Literatury w młodym [...] i już doszczętnie skorumpowanym państwie Filmu", salwujący - jak mówił - interesy swego państwa w duchu inwazji i przyszłego podboju, mógł spodziewać się, że "Mogiła Nieznanego Żołnierza" będzie wydarzeniem artystycznym. Wskazywały na  to znane nazwiska reżysera Ryszarda Ordyńskiego i scenarzystów, nazwisko Andrzeja Struga, autora literackiego pierwowzoru, nieprzebrzmiała aktualność tematu - prochy Nieznanego Żołnierza sprowadzono do stolicy i pogrzebano uroczyście w listopadzie 1925 roku - oraz mocna obsada aktorska. (...) Niestety - sprawozdawca "Dźwigni" pisząc o Mogile stwierdzał bez ogródek, że film jest równie tandetny artystycznie i technicznie jak wyświetlana przed laty "Tajemnica medalionu". Sceny ukazujące pozazmysłową, telepatyczną więź córki z ojcem zagubionym na bezdrożach Rosji ogarniętej rewolucją, dramaturgicznie kluczowe, wypadły słabo. Z filmu zakrojonego na wielką skalę - wspomina Jerzy Toeplitz - zostało w pamięci kilka obrazów batalistycznych.  Andrzej Strug, jeśli wierzyć temu co powiedział  w wywiadzie dla "Kino-Teatru", był zadowolony z realizacji Mogiły. Pisarz zwracał uwagę, że reżyser Ordyński uniknął grasującej w filmach polskich rozmyślnej propagandowości i antybolszewizmowi"

Ówczesna krytyka nie oceniła filmu zbyt dobrze, ale my - po 85 latach - zupełnie inaczej go odbieramy. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę bezpowrotne straty polskiego dorobku filmowego w wyniku II wojny światowej, każdy ocalały film jest cenną pamiątką.

Ogólnikowy, mniej więcej zgodny z chronologią opis fabuły można znaleźć na stronie filmu.

Jest rok 1916, drugi rok trwa I Wojna Światowa. Kapitan Michał Łazowski (Jerzy Leszczyński), nagle wezwany z urlopu, wyrusza na wołyński front. Na krakowskim dworcu żegna go żona Wanda (Nina Olida) oraz córka Nelly (Maria Malicka). Niebawem do Krakowa nadchodzi wiadomość, że kapitan zaginął bez wieści a w pułku, którym dowodził, nikt nie ocalał. Po kilku latach, żona kapitana, nie mając nadziei na powrót męża, utwierdzona w swym przekonaniu listem, który przywiozła jego matka (Konstancja Bednarzewska), informującym, że syn jej, za udział w walkach przeciwko władzy radzieckiej, skazany został na karę śmierci przez rozstrzelanie, wychodzi ponownie za mąż. Tymczasem Łazowski, który dostał się do rosyjskiej niewoli, dzięki pomocy zakochanej w nim Kseni (Leokadia Pancewiczowa), ucieka. Rozpoczyna się tułacza gehenna, poprzez Krym, Odessę, stepy południowej Rosji, do rodzinnego kraju...

Ostatnie sekwencje filmu to kilka ujęć z oryginalnej kroniki filmowej - marszałek Piłsudski na koniu  i uroczysta parada wojskowa przed Grobem Nieznanego Żołnierza.

*Historia filmu polskiego" tom I,  Władysław Banaszkiewicz, Witold Witczak, Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 1966, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz