poniedziałek, 11 marca 2013

Już nie ma gdzie uciec

Wydawało mi się (naiwnie,jak widać), że pewne kanały telewizji polskojęzycznej w jakimś stopniu pozostaną misyjne i zachowają poziom wyższy od żenady programów z wyborem modelek, pokazów talentów piosenkarsko-cyrkowych, dodowego jurorstwa na lodzie itd.
Od dzieciństwa bardzo lubię oglądać filmy i to mi zostało do dziś. Dużo oglądam, ale tylko w telewizji, bo kino skreśliłam z kilku powodów (o których później). Kiedy pojawił się kanał Kino Polska oglądam go od początku. Nagrałam sobie na kasetach video trochę polskich filmów, trochę dokumentu, kronik filmowych.
Jednak nie śledzę kto czym zarządza, kto tam decyduje o doborze filmów, o profilu programowym. Pewnie i tak to by mi nic nie dało, a tylko bardziej wkurzyło. Według mnie poziom stacji obniża się, program staje się coraz nudniejszy i mało atrakcyjny. To też można jakoś przeżyć, ale ostatnie praktyki związane z reklamami!... O nie, tego już nie przetrzymam!!!

Przeciwnicy reklam, do których ja należę zostali zmuszeni do przyjęcia faktów dokonanych w postaci potopu reklamowego wszędzie, gdzie tylko to możliwe.
Ale to co zafundowało nam Kino Polska...
Oglądamy sobie na przykład  "Nad Niemnem" (wczorajsza emisja), a tu nagle... w środku filmu  - ni z gruchy, ni z pietruchy - cięcie... i nachalny napis, że wpływy z reklam przeznaczone są na ratowanie i odnawianie polskich filmów... takie blebleble. A dalej już spokojnie lecą reklamy, wciskane widzowi po chamsku.
Jak wiadomo z praktyki , stosunek przerywany często źle się kończył (bo niezgodnie z zamierzeniem), więc i w tym przypadku stacja straci niektórych widzów. Ale pewnie tym się wcale nie martwi, bo kto by się liczył ze zdaniem zwykłego odbiorcy.

Jestem polską patriotką filmową, ale z punktu widzenia normalnego telewidza z poprzedniej epoki marketingowej, to jest jeden z najgorszych sposobów pozyskiwania pieniędzy na tak zbożny cel.

Do kina niestety teraz chodzę bardzo rzadko, bo:
- bilety za drogie
- zapachy i odgłosy z sali  przeszkadzają już nadmiernie (smród wszelkich fastfoodów, mlaskanie piwem z puszki, siorbanie colą w rurce, pożeranie ton popcornu i chipsów)
- nagłośnienie przekraczające wytrzymałośc ludzkiego ucha
- ale przede wszystkim ryczące przez 20-40 minut przed seansem reklamy... tego nienawidzę!

4 komentarze:

  1. My też z mężem oglądamy ten kanał i też nas to wkurza.
    Co raz mniej miejsc bez nachalnych reklam jest.
    Dobrze, że jeszcze ich nie mamy na własnych blogach.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiąc precyzyjnie - mamy wybór i możemy u siebie nie wstawiać reklam. Ja niestety, co jakiś czas zmieniam listę odwiedzanych blogów (szczególnie kulinarnych) kiedy wchodzę na jakiegoś, a tu mnie na stronie głównej atakuje reklama pasztety, albo innej zupki z torebki.
      Z kolei na blogach robótkowych bardzo nie lubię, gdy na początku czytania posta nagle rozlega się jakaś muzyczka, niekoniecznie w moim guście. Czasami na niektórych blogach ilość gadżetów przytłacza.

      Usuń
  2. mam gigantyczny telewizor, bo do kina nie chodze, oglądam na dvd i ten telewizor zastępuje mi właśnie kino. Z programu TV wyłuskuję co śmaczniejsze kąski i włączam celowo na te programy, dlatego nie odczuwam szczególnie nadmiaru reklam, bo mi nie leci non stop. A jak one są, to ja wtedy herbatkę robię, po jablko sięgnę, psa wypuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosuję sposób z nagrywaniem. Jeśli już muszę oglądać film na kanale, który przerywa reklamami, to nagrywam na kasetę video i później sobie mogę reklamy przewinąć i film obejrzeć jednym ciągiem. Dlatego mam jeszcze w użyciu magnetowid, chociaż to dla handlu to już też przeżytek.

      Usuń