czwartek, 24 stycznia 2013

Matki w powstaniu: "Noce i dnie"


"Bogumił chował się zdrowo, a mając piętnaście lat wziął z ojcem udział w powstaniu 1863 roku.
   Do powstania Michał Niechcic przystał też nie wtedy, kiedy to zostało postanowione przez ziemiaństwo, ale od razu na początku, razem z mieszczaństwem, inteligencją miejską, rzemieślnikami i różnego rodzaju młodzieżą. Jego udział w walkach był o tyle wybitny, że po klęsce Jarosty zostały skonfiskowane, a on sam zesłany na Syberię. Żona podążyła za nim. Syna, Bogusia, wzięli pod opiekę krewni, jedni z tych, którzy potomstwo Macieja Niechcica uważali za rodzinę wairatów.. Obowiązki wychowawcze wobec powierzonego im młodzieńca pojmowali w taki sposób, że Bogumił po niejakim czasie uciekł od nich, i to tak akuratnie, że ślad po nim zaginął. Przez ten czas pani Florentyna pochowała w dalekich tajgach męża, wróciła do Polski i opłakawszy zaginionego syna została gospodynią w pewnym znajomym dworze."

"Owdowiawszy pani Jadwiga Ostrzeńska za namową seniora rodu, bogatego radcy Joachima Ostrzeńskiego, poczuwającego się do opieki nad rodziną lekkomyślnego krewniaka, przeniosła się do miasta gubernialnego Kalińca. Otworzyła tam stancję dla uczniów kształcąc zarazem i wychowując z wielkim trudem własne swe dzieci. Po roku takiego życia wybuchło powstanie 1863; wszyscy chłopcy ze stancji, nie wyłączając najstarszego Ostrzeńskiego, Daniela, poszli do lasu. Pani Jadwiga zbiedniała wtedy do reszty i musiała zmienić obszerne mieszkanie na pokoik z poddaszem oraz wyprzedać nieomal wszystkie meble. Ani na chwilę jednak nie podupadła na duchu i ani na chwilę nie dopuściła, by dzieci przestały się uczyć. Smutne doświadczenia młodych lat rozczarowały ją do honorów i korzyści płynących z majątku lub urodzenia. Wierzyła tylko w wykształcenie. (...) Gdy powstanie upadło, a Daniel ranny w nogę, wrócił ostatecznie do domu, pani Jadwiga poruszyła wszystkie możliwe stosunki, aż do znanego radcy Joachimowi kalinieckiego wicegubernatora włącznie - aby synowi umożliwić ukończenie gimnazjum, a potem wstąpienie do Szkoły Głównej. Lękliwa i niepewna siebie z natury - stawała się zażartą i nieugiętą, gdy szło o pokonanie szykan albo trudności związanych z kształcenie dzieci. Pod tym względem była gotowa na największe ofiary i upokorzenia, aż do wstrętnego jej szukania protekcji u czynników rządowych. Tylko pomocy materialnej nigdy u nikogo nie przyjmowała - pod tym względem była niemile i opryskliwie dumna..."

Maria Dąbrowska "Noce i dnie", t. 1 (Bogumił i Barbara)

3 komentarze:

  1. Mialam plan, aby w styczniu powrocic do tej ksiazki, wlasnie z powodu motywu powstania, ale niestety nie wyrobilam sie czasowo.
    Dziekuje za przypomnienie tego fragmentu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imani :) - jednak powróć do książki, jak znajdziesz czas. To piękna powieść, chociaż smutna i całościowo przygnębiająca (jak dla mnie).
      Co prawda zawsze bardzo mnie denerwuje postać Barbary, ale to tym bardziej świadczy prawdziwości książki.

      Usuń
  2. Książkę czytałam oczywiście jako lekturę mnóstwo lat temu i podobała mi się. Baska denerwowała, a Bogumiła się lubiło - film wzruszał mnie do łez, a serial niedawno przypomniał mi tę piękną powieść rzekę.)

    OdpowiedzUsuń