piątek, 12 października 2012

Bibliotecznie

Wysłuchałam kilka dni temu rozmowy w radio, którego słucham najczęściej (nie podaję nazy stacji, żeby nie robić nikomu reklamy). Tematem rozmowy było dofinansowywanie i przyszłość bibliotek - rejonowych, dzielnicowych, gminnych, wiejskich. Czyli tych miejsc, w których zwykły obywatel może znaleźć coś dla siebie do czytania.
Nie będę tu robić analizy tej rozmowy, bo właściwie było to biadolenie nad kłopotami finansowymi tego sektora kultury i oświaty.
Najbardziej mnie natomiast wkurzyło stwierdzenie jednego z rozmówców, gdy dowodził, że w każdej bibliotece należy wymienić cały księgozbiór przynajmniej raz do roku.
Książki "zaczytane", czyli uszkodzone, z brakującymi kartkami - to jest zrozumiałe, że trzeba je wymieniać na bieżąco.
Ale już nie zgodzę się z tezą, że należy usuwać książki rzadko wypożyczne, bo to oznacza, że są mało wartościowe (skoro nikt ich nie czytał). Co z abzdura! Książki to nie kartofle, które trzeba usuwać ze sklepu, gdy zwiędną. Książki tworzą pewien dorobek intelektualny, do którego sięgamy z różną częstotliwością, a stopień zainteresowania czytelników nie może żadnej z nich dyskredytować i skazywać na banicję.

I jeszcze jeden kwiatek, świadczący o poziomie myślenia owego dyskutanta - wśród tych wymienianych według kalendarza książek, powinny się też znaleźć nowe wydania klasyki, lektur -  ogólnie książek starszych, bo wydania sprzed lat nie są już atrakcyjne!
Ręce opadają...

5 komentarzy:

  1. Oczywiście, że mogą opaść na takie diktum.
    Co ten człowiek chciałby by się w bibliotece znajdowało, to co dzisiaj się w księgarniach znajduje?.
    Jeszcze ewentualnie bardzo stare wydania, gdy są nowe a tamte się w jakiś sposób zużyły nawet nie tylko fizycznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi się tak zwane melioracje księgozbioru, czyli wycofuje książki nieczytane od lat, podwójne egzemplarze niechodliwych, zaczytanych, etc. Wiadomo, że nie każdą książkę wydaje się co roku. Chyba ten, kto wymienia całą biblioteczkę na głowę z drabiny upadł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze taki mały dopisek, że książki np. historyczne czy naukowe bardzo szybko się dezaktualizują. Tu nie chodzi o literaturę piękną. Jak wypożyczam książkę o Epikurze, to nie chcę w niej przeczytać, co Marks i Stalin mają na ten temat do powiedzenia (autentyk z Gliwic!). Więc za takim wycofywaniem jestem za.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń