środa, 4 lipca 2012

Wszechobecna poprawność polityczna

Walka o poprawność polityczną zatacza coraz szersze kręgi i wciska się już chyba do wszystkich dziedzin naszego życia. Czasami stając się śmiesznym i przerysowanym działaniem "w imię czegoś". Bardzo nie lubię przesady - pod żadną postacią i drażnią mnie niektóre wypowiedzi godne lepszej sprawy. Szczególnie prezentowane publicznie, a co gorsza - narzucane innym.

W ciągu ostatnich dni kolejny raz słyszę i czytam krytyczne uwagi pod adresem naszego Sienkiewicza. Tego samego, co to "ku pokrzepieniu serc...". Ale teraz (jak się okazuje) to nie jest pokrzepienie, ale przemycanie treści ideologicznych i wychowywanie polskich dzieci na kolonizatorów
Przy okazji rozmowy przed meczem Polska-Grecja, dowiedziałam się w pewnej telewizji, że przecież Sienkiewicz propagował marihuanę - pamiętacie wywód pana Zagłoby o oleum?  A w ogóle cała "Trylogia" jest rasistowska.

Później trafiłam na ten artykuł z tezą: "W pustyni i w puszczy" nie dla dzieci, w którym autor ma pretensje do Sienkiewicza, że wychowuje nas na kolonizatorów. Prawie ma traumę z tego powodu.
"Henryk Sienkiewicz uwiódł mnie swoją Afryką. "W pustyni i w puszczy" stało się jedną z moich najważniejszych dziecięcych lektur. Do dziś mam o to pretensję do polskiej oświaty."

Takich kwiatków na pewno jest więcej, ale szkoda czasu na ich szukanie. Te wspomniane wyżej akurat same się trafiły, wywołując temat.
Nie można zaprzeczyć, że sienkiewiczowski Kali stał się pewnym symbolem naiwnego Murzyna z czasów kolonizacji, że wszedł do naszego języka jako synonim sposobu mówienia i myślenia, który  wykorzystujemy nadal. Ale dopisywanie Sienkiewiczowi aż takich intencji, to według mnie gruba przesada.
Jeśli tak szkodliwy jest nasz pisarz w tej jednej, jedynej książeczce, to trzeba młodemu czytelnikowi (który w ogóle chce jeszcze czytać książki), koniecznie zabronić lektury kolonizatorskiej literatury angielskiej. Tamta to dopiero jest niewłaściwa.. czysta kolonizacja na przestrzeni wieków.

I może w ogóle zrobić listę polityczną pisarzy i ich utworów, wprowadzić nową cenzurę, oczywiście już teraz pod innym kątem niż to było w minionym ustroju. Jeśli ktoś nie potrafi oderwać się od politycznego subiektywizmu  w ocenie literatury, to wszelka dyskusja jest niemożliwa i  jak mówiono kiedyś "Święty Boże nie pomoże".

8 komentarzy:

  1. Tezę dotyczącą "W pustyni i w puszczy" uważam za kompletną bzdurę. Sienkiewicz pisał w duchu swoich czasów. Patrząc pod kątem obecnej poprawności politycznej można się tam dopatrzeć "błędów i wypaczeń". Ale jeśli omawia się książkę w szkole, to chyba rolą "polskiej oświaty" właśnie jest wytłumaczenie dzieciom, dlaczego inaczej patrzymy teraz na powstanie Mahdiego lub dlaczego wtedy biali traktowali z wyższością rdzennych mieszkańców Afryki.
    Swoją drogą, to była też moja ukochana książka, czytałam ją mnóstwo razy (chociaż nie przerabiałam jej jako lektury). Ale jakoś nie wyrosłam na rasistkę i piewcę kolonizacji...
    Ech... Do czytania potrzebny jest rozum.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiś czas temu wybuchła ostra dyskusja na temat kreskówek dla dzieci.Okazało się, że smurfy są niewłaściwe wychowawczo bo tylko jedna smurfetka tam występuje a smurfów-chłopców wielu i jak to tak? Kubuś Puchatek i Miś Uszatek też zostali wyklęci, bo w Uszatek, Prosiaczek i Króliki mieszkają bez rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cenzurę już mamy, już nam mówią w różnych mediach co wypada i czego nie bo to nie jest cool , co wolno mówić , a może myśleć, co się powinno czytać a co nie , tylko że to się ma nijak do tego co wynieśliśmy z domów i jacy jesteśmy. Chce się nas na siłę zmienić w nijakich europejczyków dla których ważna jest tylko konsumpcja . Więc i może pod tym kątem lektury będą aplikować z pogranicza kiczu i ezoteryki. Całą naszą przeszłość niech głęboko skryją i jeszcze każą się nam za nią wstydzić. Polska zamienia się w kraj lemingów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dopisałam jeszcze, że uważam iż poprawność polityczna to najgorsze co nas mogło spotkać.

      Usuń
  4. Minęło zaledwie dwadzieścia kilka lat i już mamy zupełnie inny kraj innych ludzi - konsumpcjonizm panuje, to po prostu nowa ideologia XXI wieku. Przerażająca jest bezmyślność ogółu - oczywiście cały czas pamiętam, że nie wszyscy są tacy, ale to niestety przeważająca i do tego bardziej widoczna większość.
    Telewizja, napchana debilnymi reklamami, karmi widza prymitywną papką. Radio - dziesiątki stacji i stacyjek włażących na siebie - na podobnie niskim poziomie.
    Prasa papierowa wymiera, a dziennikarstwo internetowe... szkoda słów.
    Pozostaje nam indywidualna walka, prawie jak konspiracyjne podtrzymywanie polskości w czasach zaborców. Teraz to po prostu walka o przetrwanie myślenia...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to się mówi, dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Idea poprawności politycznej jest jak najbardziej słuszna. Wręcz konieczna. I ona jest konieczna dlatego, że większość ludzi czyta Sienkiewicza i nie zada sobie nawet połowy pytań, które wymieniłaś w tekście. Czy Trylogia jest rasistowska z naszego punktu widzenia? Na kogo chciał wychować dzieci Sienkiewicz? Jak dziś patrzylibyśmy na powstanie Mahdiego? Takie pytania powinny padać ze strony nauczycieli w szkołach po lekturze dzieł Sienkiewicza. Ale nie padają. Bo ludziom przeważnie nie chce się myśleć, niestety. Więc polityczna poprawność jest myśleniem za nich. Niektórzy nie dojdą sami do tego, co jest dobre, a co złe. Trzeba im to powiedzieć. Taki life. (Rany, ale wyszedł mi faszystowski post. Ale naprawdę im dłużej żyję, tym bardziej dochodzę do przekonania, że myślenie boli większość ludzi i czasami nie ma nic złego w powiedzeniu im, co powinni myśleć, żeby to było z jak największą korzyścią dla ogółu.)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aha, a dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane, ponieważ idea politycznej poprawności jest słuszna, tylko debilnie realizowana przez ludzi, którzy takoż nie myślą. Co tylko potwierdza moją tezę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest pewna różnica między cenzurą a wykreśleniem z listy lektur. Przecież nikt nie proponuje zabronienia czytania lub wydawania tej książki. Moim zdaniem nie można patrzeć na to tak jednostronnie, bo bez dodatkowego wyjaśnienia rzeczywiście u co mniej inteligentnych uczniów taka lektura może zasiać (użyźnić?) rasizm. Tu się zgadzam z Kaczązupą, gdyby lekcje były prowadzone inaczej, to nie byłoby problemu, ale nie są.
    Mogę więc zrozumieć tę całą akcję z „W pustyni i w puszczy”. Natomiast uznawanie, że „Murzynek Bambo” jest rasistowski to już moim zdaniem gruba przesada.

    OdpowiedzUsuń