wtorek, 10 lipca 2012

"Anielcia i życie"

  Anielcia Siemiątkowska - urzędniczka w biurze komitetu opieki społecznej, jest jeszcze na tyle młoda, że mocno przeżywa problemy swoich podopiecznych. Martwi się, czy dostaną obiecaną zapomogę, poświęca swój wolny czas na telefony w ich sprawie. Pełna zapału pisze entuzjastyczne referaty o działalności komitetu, przejmuje się także problemami  innych pracowników biura - w równym stopniu przeżywając redukcję w pracy, jak i choroby ich dzieci.
Anielcia  jest panną i mieszka w jednym pokoju z matką, bo drugi odnajmują lokatorom. I to właśnie matka wydaje się być pierwszą osobą, która swoim stosunkiem do córki podcina jej skrzydła.
Anielcię życie lekceważy... matka jest oschła i na dystans, ciągle gasi entuzjazm córki... znajomi nie traktują jej poważnie (ta naiwna Anielcia),  ona sama ciągle daje się wykorzystywać w pracy... nie ma szczęścia do mężczyzn.

Powieść "Anielcia i życie"  powstała w 1938 roku jako powieść radiowa. Ja przeczytałam ją  w czasie trwania PRL-u, ustroju wydawałoby się, że wiecznego.  Czas tamtej lektury miał zasadnicze znaczenie, bo problemy, które ta powieść porusza były wtedy dla mnie historią i już bezpowrotnie minioną przeszłością: bezrobocie, niepewność pracy, prywatna własność taka jak czytelnia (tak właśnie - prywatna wypożyczalnia książek!) i pensjonat dla całorocznych lokatorów..

I oto minęło kilkadziesiąt lat, a realia przedwojennej polskiej rzeczywistości nie wydają się nam już tak minione i przebrzmiałe. Treść dzisiejszej opowieści o życiu Anielci może wyglądać tak:

Nelly Siemiątkowska pracuje w pewnej korporacji, poświęcając się tej pracy bez reszty - jest ambitna i dyspozycyjna. Współpracownicy biura nie tworzą między sobą przyjaznych więzi, bo w każdej chwili każdy z nich może się stać ofiarą "wyścigu szczurów". Jedni awansują, inni tracą pracę - niepewność jutra towarzyszy im stale.
Nelly jest życiową singielką, ale mieszka w jednym mieszkaniu z matką, która nie dostrzega jej dorosłości. Kontroluje życie córki pod każdym względem, do tego stopnia, że każdy zakup, każda decyzja podlega jej ocenie i krytyce. Nelly na zaproszenia koleżanki jedzie w czasie swojego urlopu po sezonie do pensjonatu "Zacisze" w Falenicy. Tam również daje się zepchnąć na margines, nie przeżywa żadnej przygody z mężczyzną, nawet nie tańczy, bo musi akompaniować do tańca innym.
Życie Nelly zmienia się jednak, gdy awansuje w pracy i potrafi wywalczyć osobne mieszkanie dla siebie. Ma trochę przyjemnych chwil w czasie atrakcyjnych wyjazdów urlopowych, pojawiają się epizody z mężczyznami. Ale to wszystko jest nietrwałe i przychodzi dzień, gdy Nelly-Anielcia wraca do starych kątów... nawet nie zauważyła minionych lat...

Powieść ma wyraźny charakter materiału radiowego. Praktycznie składa się z dialogów i krótkich opisów, które są prawie jak didaskalia w tekście sztuki. Przez co mamy wrażenie lektury surowego, nieobrobionego tekstu.
Ten rodzaj opowieści sprawia, że odbieram ją jako przykurzoną, przesiąkniętą papierosowym dymem (matka Nelly pali chyba bez przerwy), duszną atmosferę życiowego niepowodzenia.

Helena Boguszewska "Anielcia i życie" , Czytelnik, Warszawa 1977, Wydanie IV

edycja 21.09.2014 
Wpis dodaję do wyzwania "Czytamy książki nieoczywiste" 

2 komentarze:

  1. Z twojego streszczenia wynika, że książka rzeczywiście była i jest bardzo życiowa.
    A współczesna Anielcia pewnie miałaby na imię Andżelika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest rzeczywiście życiowa, ale jak dla mnie bardzo przygnębiająca. Szczególnie zachowania kobiet właśnie w stosunku do siebie - nieszczere, wyrachowane, złośliwe - to się chyba nigdy nie zmieni.
      A Anielcia sama zmieniła swoje imię na Nelly i przefarbowała włosy... to takie zmiany z Nowym Rokiem.

      Usuń