poniedziałek, 18 czerwca 2012

"Ślubny welon"

"... Chciałabym już być dorosła. Nosić suknie do kostek i ściskać się gorsetem. bo bym się wtedy nadawała już "pod nóż", jak powiedział mi kuzynek, ten od wsuwania ręki pod spódnicę. Nie wiem, co to znaczy "pod nóż", ale musi to być coś chyba przyjemnego. Spytałam go o to, ale się tylko roześmiał i obiecał, że w odpowiednim czasie pokaże mi ten nóż, a jak będę grzeczna, to pozwoli mi z niego skorzystać..." - to fragment pamiętnika dwunastoletniej Zuzi, znalezionego w rodzinnych szpargałach pewnego starego domu... 

"Ślubny welon" - wydanie I, Warszawa 1997 r. to powieść charakterystyczna dla twórczości Krystyny Nepomuckiej. Napisana w tym samym stylu, tym samym językiem, w tej samej konwencji jak większość utworów powstałych wcześniej.
Mamy tu kobiece motywy, czyli poszukiwanie miłości... postaci używają tych samych powiedzonek, które spotykamy w innych powieściach... są jak zwykle duchy i dziwne zdarzenia... jest czarny humor... obnażona aż do przesady i obrzydliwości fizjologia...,  a współczesność okraszona wspomnieniami z dawnych lat.

Akcja rozgrywa się współcześnie (w radio męski głos zawodzi, że do tanga trzeba dwojga) -  głównie w Zakopanem, jednak zakopiańska atmosfera jest prawie nieodczuwalna. Dom i ogród są jak wyspa na oceanie, skupiają uwagę na sobie...

Bohaterka, młoda pani architekt, urodzona i wychowana poza Polską, otrzymuje w spadku stare rodzinne domostwo. Odnawiając dom porządkuje wraz z jego wyposażeniem swoją wiedzę o rodzinie - o kobietach, o ich tragediach, radościach, miłościach i tęsknotach. Egi odnawia i urządza dom, chciałaby także zrobić to samo ze swoim życiem, ze swoimi uczuciami.

Książka ma ciekawą fabułę, galerię różnorodnych postaci, nostalgiczny nastrój wspomnień (choć nie obejdzie się bez zaskakujących epizodów), dużo humoru. Jednak  jest pewne, dla mnie podstawowe "ale"..., które psuje mi odbiór.

Egi ma 26 lat, a myśli i mówi jak kobieta po pięćdziesiątce. Jest sztuczna, wręcz nieprawdziwa w swoich gładkich, nazbyt literackich wypowiedziach. Zarówno w dialogach, jak i w narracji zgrzyta mi ten swoisty myślowo-językowy skansen (o czym już wspomniałam we wcześniejszym poście). Nie doszukiwałam się specjalnie tego typu niedociągnięć, to wrażenie pojawiło się samo. Zaczynając lekturę po raz pierwszy w roku powstania i wydania książki (1997), nie przyszłoby mi do głowy liczyć, ile autorka ma lat. I od tego uzależniać ocenę. Jednak  dość szybko takie myśli same się pojawiły. To jest moje indywidualne odczucie, ale mocno zaawansowana w wieku pisarka nie stworzyła prawdziwie młodzieńczej postaci.
Wolę te bohaterki Nepomuckiej, które żyją w czasie wojennym i w latach bezpośrednio po II wojnie światowej. To są rówieśnice pisarki, koleżanki z jej pokolenia, z takimi samymi doświadczeniami i osobowościami.

5 komentarzy:

  1. Ja chyba czytałam trylogię "Obrączka" ze słomy" itd i bardzo mi się podobała.
    Nie znam nic nowego Nepomuckiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się też podobają wcześniejsze książki, od "Obrączki..." rozpoczęłam lektury Nepomuckiej.
      Cykl z "Obrączką..." ma w sumie cztery części...

      Usuń
    2. Wracam tu jeszcze raz...bo sobie przypomniałam, że ja tę książkę czytałam kilka lat temu ...pożyczałam z biblioteki. Ale już niewiele pamiętam. Natomiast "Obrączkę ze słomy" pamiętam, bo ją sobie powtórzyłam przed czytaniem reszty tej trylogii.

      Usuń
  2. Nie czytałam tej książki, mam wszystkie, ale boję się je zaliczyć, bo strach, że autorka przestanie pisać i zostanę z niczym. Ja zaczynałam od jej największego hitu, czyli Miłości, małżeństwa, rozwodu doskonałych/niedoskonałych (kilka tomów o jednej kobiecie), a potem wszystko oprócz Tamaryszka czytam. Słuszna Twoja uwaga, ze może ona jest niedzisiejsza i bardzo karkołomne jest tworzenie postaci młodej kobiety żyjącej współcześnie. Aż muszę się temu przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam większość książek autorki, również te dwie o Tamaryszku.
      Problem tworzenia postaci, które są coraz młodsze od pisarki, jest dla mnie odczuwalny właśnie dlatego, że dosyć dobrze znam cały jej dorobek. Ale zawsze podkreślam, ze to moje osobiste wrażenia - może innych czytelników to nie razi.

      Usuń