poniedziałek, 25 czerwca 2012

Ukłon w stronę cienia...

"Ukłon w stronę cienia" to tytuł cyklu powieściowego, nazywanego różnie przez wydawców (wieloksiąg, saga). Saga najmniej mi pasuje w odniesieniu do tych powieści. Wszystkie łączy osoba bohaterki i jej życia, które w całości podporządkowane jest jednemu uczuciu do jednego mężczyzny. Wszystkie kolejne związki z mężczyznami nie mają żadnego znaczenia, liczy się tylko miłość do Waltera.

Pierwsza część to "Obrączka ze słomy".
Przeczytałam ją wiele lat temu (w innym wydaniu niż to, które obecnie posiadam). I tamten czas i okoliczności tej pierwszej lektury miały zasadnicze znaczenie na mój osobisty odbiór.

Jako nastolatka naczytałam się poruszających wojennych wspomnień, materiałów wydawanych  przez "Główną Komisję  Badania Zbrodni Hitlerowskich", reportaży w "Przekroju" z procesu norymberskiego - to wszystko wyciągałam z bogatej tematycznie biblioteki mojego dziadka.
I pod wpływem tych lektur już w liceum miałam silnie ugruntowaną nienawiść do Niemców jako do narodu  naszego odwiecznego wroga i okupanta.

"Obrączka ze słomy" to historia młodzieńczej miłości Polki i Niemca w czasie trwania II wojny światowej. Anna Maria pokochała niemieckiego żołnierza - Waltera wbrew wszystkim i wszystkiemu co ją otacza. To "zakazana miłość" czasu wojny, szczególnie trudna w rzeczywistości okupowanej Polski.
Miłość, której nie może zaakceptować rodzina i przyjaciele; miłość, która trzeba ukrywać przed otoczeniem.
Czytałam książkę tamten pierwszy raz, gdy byłam świeżo upieczoną mężatką, a mój mąż  znalazł się w szpitalu. Nic więc dziwnego, że przemówiła do mnie najbardziej opowieść o miłości, poczułam sympatię do bohaterów, odrzuciłam emocje z wcześniejszych historycznych lektur.

Po kilkunastu latach zobaczyłam w księgarni nowe wydanie "Obrączki...". Wtedy już nazwisko autorki nie było mi obce, bo znałam cykl "Niedoskonałości...".
Kupiłam ją , a na końcu książki niespodzianka... znalazłam zapowiedź dalszego ciągu tej  historii.
Bo Anna Maria, mimo upływu lat, cały czas szuka śladów swojego ukochanego. Nie wierzy, że Walter zginął na froncie wschodnim. Chodzi do kina tylko po to, żeby po raz kolejny obejrzeć kronikę filmową, pokazującą  niemieckich jeńców - może wypatrzy znajomą  twarz... Każdy dzwonek do drzwi to szalone bicie serca - może to On?
Mijają lata... Anna Maria ciągle szuka i ciągle czeka...

Całość tego cyklu powieściowego tworzą: "Obrączka ze słomy" , "Krzew tamaryszku", "Nie wierzę w powroty" i "Motyl z perłą".

Lektura wszystkich części wciąga, chociaż można by powiedzieć, że to typowo kobieca literatura. Ale nie jest to łzawe romansidło... Obok wątków uczuciowych znajdziemy tu bardzo bogatą warstwę opisową czasów i rzeczywistości. Towarzyszymy bohaterce w jej życiu na przestrzeni lat i w różnych miejscach na świecie (w Europie i w Stanach Zjednoczonych). Różni ludzie... różne środowiska, różne kraje... różne obyczaje...
Tylko uczucia jakby takie same, niezależne od wszystkiego...

A moja osobista ocena?
Uważam ten cykl powieściowy za najlepszą część w twórczości sędziwej już pisarki...

4 komentarze:

  1. bo takie się kiedyś książki pisało, kobiece, ale nie od razu romans i tyle, jest i tło społeczne, i trochę historii. Uwielbiam ten cykl, zresztą jak i jej inny Doskonełe/Niedoskonałe (miłość, małżeństwo, rozwód...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie powieści Nepomuckiej są szczególnie kobiece, ale bez egzaltowanego sentymentalizmu. Pokazują twardą i gorzką często rzeczywistość świat kobiet - realny i ten z marzeń.

      Usuń
    2. A jeszcze dodam, że z Niedoskonałości... najbardziej podoba mi się "Starość doskonała". Też niesie jakąś nadzieję i przesłanie, że starość nie jest jednoznaczna z brakiem marzeń i perspektyw.

      Usuń
  2. Kiedyś dawno temu przeczytałam Obrączkę, a później po latach szukając jej dowiedziałam się o reszcie książek i oczywiście przeczytałam. Chciałam się dowiedzieć czy ta wojenna miłość przetrwała. Może kiedyś się mi uda do nich wrócić.)

    OdpowiedzUsuń