piątek, 29 czerwca 2012

Było... minęło... (3) - Matura - wczoraj i dziś

Kiedy słucham o wynikach obecnych matur (o niskim poziomie zdających, o zawalonych egzaminach), w kontekście żenująco łatwych warunków i wymogów zaliczania, przypominam sobie zawsze książkę Elżbiety Jackiewiczowej "Wczorajsza młodość".

W niej pisarka kreuje obraz szkoły w dwudziestoleciu międzywojennym, wraca do uczniów i nauczycieli, do poziomu wymagań, do pozycji zawodu nauczyciela. I także do znaczenia samej matury.
Matury zdawanej ze wszystkich przedmiotów, zdawanej naprawdę... na poważnie jako "egzamin dojrzałości".

"Wczorajsza młodość" nie jest powieścią dla dzieci. To książka dla młodzieży i dla starszego czytelnika.
Porusza bowiem zupełnie dorosłe, czasami tragiczne problemy w  życiu szkoły (samobójstwo ucznia, wyrok skazujący w sfabrykowanym procesie o zabójstwo), w życiu prywatnym uczniów i nauczycieli. Mówi o dojrzewaniu młodych ludzi, o przyjaźniach, ale także o konfliktach światopoglądowych.

Z jednej strony powieść jest wartościowym źródłem wielu informacji o tym okresie naszej historii od strony codziennego życia, ale z drugiej strony jest mocno tendencyjna i upolityczniona.
Władza, urzędy, wojsko, księża, bogatsze sfery są przedstawione w negatywnym świetle - ten zły kapitalizm i sanacja. Autorka podkreśla biedę  i niesprawiedliwość społeczną, antysemityzm w stosunku do niektórych  kolegów i ich rodzin, różnice w traktowaniu uczniów w zależności od pochodzenia i statusu majątkowego rodziców. A dorośli już uczniowie Ewy z goryczą konfrontują jej młodzieńcze ideały z rzeczywistością: "fala" w wojsku, korporacje studenckie o faszystowskim rodowodzie, wpływ pochodzenia społecznego na zawieranie małżeństw itd.

Pewnym wyjaśnieniem jest tutaj moment powstania tej powieści - to rok 1955, jeszcze socrealizm i stalinowskie wymogi dla kultury i sztuki. Książka jest debiutem pisarki, która jak każdy pisarz chcący wtedy wydać swój utwór, musiała napisać ją w takiej właśnie konwencji.
Po zmianach ustrojowych w Polsce książki Jackiewiczowej nie były wznawiane, być może właśnie ze względów politycznych. A ciekawostką jest fakt, że była ona konsultantem do spraw pedagogicznych przy realizacji doskonałego (dziś kultowego) serialu "Wojna domowa".

Główną bohaterką powieści jest młoda polonistka - Ewa Witkowska, dla której zawód nauczyciela jest prawdziwym powołaniem. Ewa (już mężatka i matka) jest postacią prawie idealną, można tylko marzyć o nauczycielach z takim podejściem do uczniów, z takim zaangażowaniem zawodowym i społecznym. Jest to szczególnie widoczne na tle jej kolegów z pokoju nauczycielskiego (w większości to mężczyźni).
Poznajemy różne szkoły, różnych dyrektorów i nauczycieli... szkoła nie jest enklawą, w jej codzienność wdziera się polityka, konflikty społeczne i narodowościowe. Są smutne i tragiczne wydarzenia, nadmierna surowość i bezwzględność dorosłych, ale też są wesołe i radosne chwile... Typowe, niezależne od czasów, szkolne wybryki i wymówki...A w tle pojawiająca się w przyszłości jak czarna chmura II wojna światowa...

Na pewno opisane w powieści wydarzenia, galeria postaci, przeżycia i refleksje bohaterki, to w jakimś stopniu obserwacje i osobiste doświadczenia pisarki. Elżbieta Jackiewiczowa, po studiach w Warszawie i Wilnie (w latach dwudziestych), pracowała jako nauczycielka języka polskiego.
Dla mnie lektura tej książki jest szczególnie ciekawa z punktu widzenia zawodowego współczesnego nauczyciela.
Ot, taki przyczynek do historii edukacji...

Elżbieta Jackiewiczowa "Wczorajsza młodość", Nasza Księgarnia 1956, wydanie II.

* wpis do Klasyki młodego czytelnika

4 komentarze:

  1. Muszę obowiązkowo przeczytać. Polskie dwudziestolecie międzywojenne to moja ukochana epoka.
    Dodasz wpis do Klasyki Młodego Czytelnika? Jeśli nadaje się dla młodzieży, to fajnie gdyby się tam znalazł. Ja w latach nastoletnich czytałam Jackiewiczowej "Pokolenie Teresy" - do dziś nie mogę zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Pokoleniu Teresy" również napiszę tutaj, mam książkę i czytałam ją kilkakrotnie.
      Natomiast nie wiedziałam, czy obie pozycje nadają się do "Klasyki...", właśnie ze względu na wyraźnie lewicową orientację autorki. Taką uwagę o unikaniu powieści nafaszerowanych ideologicznie znalazłam na blogu, więc się zawahałam.
      Według mnie obie powieści są wartościowe i można je polecić do przeczytania dla młodzieży w pewnym stopniu już zorientowanej w zawiłościach naszej historii.
      I nawet powinniśmy dostarczać taką lekturę, która wywołuje refleksje i dyskusję, zmusza do myślenia.

      Usuń
    2. Myślę, że nie będziemy wypominać tej autorce jej poglądów politycznych ;) Chodziło mi w tym zapisie raczej o książki, które są marne i powstały głownie po to, żeby krzewić odpowiednie poglądy (tu mi się przypominają teksty z czytanki mojego taty, o dzielnych robotnikach, którzy po nocach i za darmo budowali cośtam ku chwale ludowej ojczyzny). Czasem to rzeczywiście ciężko rozdzielić. Ale wydaje mi się, że lewicowa czy nie, Jackiewiczowa pisała ciekawe i poruszające powieści, które i tak warto przeczytać.

      Usuń
    3. Też tak uważam. A ponadto nie da się oddzielić osoby pisarza od jego twórczości i zastosować izolacji ideologicznej utworów. To nierealne i według mnie bezcelowe.

      Usuń