sobota, 19 maja 2012

Przyszła pora na rozlewisko

Jednak się złamałam i wypożyczyłam w bibliotece trzy wielkie i ciężkie rozlewiskowe tomiska Małgorzaty Kalicińskiej.
Kilka razy zdarzyło się tak, że przeczytałam książkę już po obejrzeniu jej filmowej adaptacji. I wtedy jestem z tego powodu niezadowolona, bo film przeszkadza mi w lekturze. Na miejsce książkowych bohaterów pchają się wizerunki aktorów grających ich role, scenariusz jest beznadziejny i w ogóle mam zawsze inną wizję. Taką jak w pierwowzorze literackim, a nie taką, jaką wymęczył scenarzysta pod presją reżysera.
A już twory pod hasłem "na motywach......" ! - powstrzymam się od komentarzy, czym są dla takiego widza/czytelnika jak ja.

Mam dość niepochlebne zdanie o adaptacjach (szczególnie naszych polskich) - a właściwie to mam bardzo złe zdanie.
Cierpię fizycznie, zgrzytając zębami w czasie emisji filmu, kiedy widzę jak się morduje dobrą/bardzo dobrą/średnią powieść. Do większości adaptacji mam własną listę pretensji. Poczynając od obsady aktorskiej, przez dziwaczne skróty i przeróbki akcji, na okrojonych do niemożliwości dialogach kończąc.
I chociaż film to moje drugie wielkie uzależnienie, często boleję nad efektami filmowych adaptacji literatury. Prawie przy każdej okazji zastanawiam się, dlaczego tak jest? Chyba nam się rozchodzą w różne strony: moje oczekiwania, moja wizja filmowej wersji utworu z tym "co reżyser miał na myśli".

Serial obejrzałam bez wielkiego entuzjazmu, pierwsze odcinki "przy okazji", później dałam się wciągnąć. Wiadomo - tak to z serialami często bywa. Bronimy się rękami i nogami... że marnota, szkoda czasu... ale oglądamy. Głównie chyba chciałam zobaczyć powrót Małgorzaty Braunek po latach nieobecności aktorskiej.
O tej adaptacji słyszałam w większości opinie typu "nie umywa się do książki".
Poczytamy... zobaczymy...

5 komentarzy:

  1. Czekam na Twoją opinie. Na razie sceptycznie reaguję na ten tytuł. zobaczymy... Gratuluję nowego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aldono - witam Cię w moich skromnych progach i dziękuję za ten pierwszy komentarz na blogu. :)

      Usuń
  2. Przeczytałam jednym tchem.To świetna lektura, szczególnie pamiętnik Basi ale nie tylko. Oglądałam pierwsze odcinki serialu i nie dałam się wciągnąć w resztę nawet dla Pani Braunek.Nie lubię gdy się dokonuje zasadniczych zmian a tu takie były.Kontynuacja serialu była już pisana nie przez Małgorzatę Kalicińską co spowodowało, że wycofała swoje nazwisko z czołówki i przestała serial firmować.
    Tez jestem ciekawa jak odbierzesz książkę.
    Ja staram się zawsze wpierw przeczytać książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku nowości muszę czekać, aż pojawią się w mojej bibliotece rejonowej. A że miałam również bardzo ciężki czas w życiu (praktycznie nie czytałam w ciągu dwóch lat), więc i tym razem serial wyprzedził książkę.
      Mam jeszcze kilka takich pozycji, o których wkrótce napiszę - najpierw film, potem dopiero odnalezienie i przeczytanie książki.

      Usuń
  3. Czytałam najpierw, potem obejrzałam pierwsze 2 odcinki serialu i uciekłam z krzykiem. Serial to porażka. Zarówno fabularna jak i aktorska. Totalne nieporozumienie, jeśli o obsadę chodzi. Natomiast ksiązki, mimo niedoróbek, pewnej naiwności historii, wciągają. Sama nie wiem dlaczego:)

    OdpowiedzUsuń