poniedziałek, 1 stycznia 2018

Koniec roku bez podsumowań i planów... (może tylko trochę liczb)

Jeszcze nie wracam do blogowania w tym kąciku z mojego innego czasu...
Jeszcze nie udało mi się pokonać niemocy pisania... formułowania myśli, refleksji, przeżyć, wrażeń...
Źródłem tego niechcianego stanu jest miniony rok, do którego nie chcę w żaden sposób wracać.
Słodko-gorzki... 
...dużo bardziej smutny i gorzki niż dobry i słodki... 

Co prawda trochę czytałam, ale większość przeczytanych książek czeka na słowo w wersji roboczej posta, w zdjęciu okładki lub po prostu w mojej pamięci.
Najlepiej widać to w ilości i rodzaju notek:
* opublikowanych postów - 50
* w tym dotyczących przeczytanych książek - tylko 16
* "Dzień z obrazem" - również 16
* Kilka wpisów związanych z odejściem ludzi kultury - to było głównie w początku roku, bo później już nie pisałam o tych smutnych informacjach.
Żadnych postanowień... żadnych planów na kolejny rok.
Na pewno jednak pilnie potrzebuję  gruntownego uporządkowania bloga, co zajmie mi trochę czasu.
I to jedyny konkret noworoczny na dziś. Być może pojawią się jakieś spontaniczne pomysły... bardzo chciałabym, żeby tak było. I mam nadzieję wrócić jak najszybciej...

A wszystkim 
znajomym i nieznanym czytelnikom tego bloga 
życzę 
Szczęśliwego Nowego Roku!

Photo by Melanie Hughes on Unsplash

wtorek, 19 grudnia 2017

Przerwa w blogowaniu...

... nie wiadomo jaka będzie długa...

Photo by Mike Tinnion on Unsplash

piątek, 1 grudnia 2017

niedziela, 26 listopada 2017

Niedziela z obrazem (113)

Edward Lamson Henry "Mrs. Lydig and Her Daughter Greeting Their Guest" 

 

 

Telewizja publiczna, w ramach serii odgrzewanych kotletów, przypomniała serial "Północ-Południe. Emitowany w Polsce po raz pierwszy w latach 90-tych, wzbudził wtedy ogromne zainteresowanie. To produkcja zrealizowana z rozmachem, druga po "Przeminęło z wiatrem" ukazująca tak wielopłaszczyznowo życie bogatych plantatorów, problem niewolnictwa, wojnę secesyjną.

 



Od tamtej emisji minęło sporo czasu i jakoś nie odczułam chęci ponownego obejrzenia serialu w całości. Być może dlatego, że nie zachwycam się wszystkim co amerykańskie. Dla mnie ten film nie wytrzymał próby czasu... stracił przez lata na swojej atrakcyjności. Owszem, zerknęłam kilka razy na krótkie fragmenty, ale to wszystko.

Ale myśląc o kolejnym dniu z obrazem postanowiłam wrócić do twórczości malarza rodem z Charlestonu, żyjącego w tamtych czasach (1841-1919) i w tamtych realiach.

niedziela, 29 października 2017

Niedziela z obrazem (112)

Jaki obraz wybrać?... od rana pogoda nie sprzyja jakiejkolwiek aktywności, chociaż dzień o godzinę dłuższy. Ale za to nad Polską orkan... wieje, leje, lufciki w oknach co chwilę same się otwierają, wiatr dosłownie wyje, ciemno i ponuro...
Rzut okiem na lodówkę i obraz znalazł się sam.

Nie wiem kiedy utworzył mi się na lodówce zbiór magnesów "geograficznych" - prawie wszystkie dostałam jako "pamiątki z ...", ale dwa sama kupiłam - "bo skoro już mam kilka..."
Jeden w leśniczówce Pranie, drugi w Muzeum Narodowym w Warszawie z obrazem, który bardzo lubię ...

Ten obraz był jednym z pierwszych w moim zbiorze "Robótki w sztuce", który sobie tworzę od początku swojego sieciowego bytu.

Georg Friedrich Kersting - "Hafciarka" (1817)

Muzeum Narodowe w Warszawie