niedziela, 29 października 2017

Niedziela z obrazem (112)

Jaki obraz wybrać?... od rana pogoda nie sprzyja jakiejkolwiek aktywności, chociaż dzień o godzinę dłuższy. Ale za to nad Polską orkan... wieje, leje, lufciki w oknach co chwilę same się otwierają, wiatr dosłownie wyje, ciemno i ponuro...
Rzut okiem na lodówkę i obraz znalazł się sam.

Nie wiem kiedy utworzył mi się na lodówce zbiór magnesów "geograficznych" - prawie wszystkie dostałam jako "pamiątki z ...", ale dwa sama kupiłam - "bo skoro już mam kilka..."
Jeden w leśniczówce Pranie, drugi w Muzeum Narodowym w Warszawie z obrazem, który bardzo lubię ...

Ten obraz był jednym z pierwszych w moim zbiorze "Robótki w sztuce", który sobie tworzę od początku swojego sieciowego bytu.

Georg Friedrich Kersting - "Hafciarka" (1817)

Muzeum Narodowe w Warszawie 

niedziela, 10 września 2017

Niedziela z obrazem (111)

Czytając powieści historyczne lubię przenieść się w tamte czasy również przy pomocy obrazów. Teraz jestem w czasach saskich w wersji J.I.Kraszewskiego, więc fotograficzne obrazy Canaletta świetnie nadają się do tego.

Oryginalnej zabudowy (jak wiemy zniszczonej w czasie i po II wojnie światowej) współcześnie nie ma -  taki rachunek historii... a mogłyby te zabytki nadal istnieć, gdyby nie szaleństwo jednego człowieka.

Canaletto, Drezno ok. 1750

niedziela, 3 września 2017

Niedziela z obrazem (110)

 Anna Konstancja von Brockdorff - hrabina Cosel
autor nieznany (połowa XVIII wieku)



W moim czytaniu Kraszewskiego nie ma planu... to na razie przypadkowe lektury... po prostu takie książki, które akurat  znalazły się na półkach "z przodu". Przeczytałam kilka powieści, których akcję umieścił autor w czasach sobie współczesnych lub niedawno minionych. Teraz też wyciągnęłam "Hrabinę Cosel" metodą chybił-trafił, ale jednak dalsze czytanie powieści historycznych chcę zaplanować - ułożyć według czasu akcji.

Obecnie, dzięki internetowi, mogę odnajdywać portrety postaci historycznych, obrazy-widoki ilustrujące opisywane miejsca... po prostu tamtą minioną rzeczywistość. Również w najmniejszych szczegółach stroju, biżuterii, mebli, przedmiotów codziennego użytku zarówno ludzi bogatych jak i biednych.
To bardzo przyjemne uzupełnienie historii.. o czym wspominam na tym blogu wielokrotnie.
Ale to takie moje prywatne poszukiwania dla własnej satysfakcji.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Czym zawiniła Doktor Ewa?

Kiedyś popularne było powiedzenie, że "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu".
Teraz chyba zbliżona do tamtego  jest "tzw. poprawność polityczna".
Ostatnio co krok natykamy się na przeróżne objawy nadgorliwości, która ociera się o śmieszność. I byłoby to tylko śmieszne, gdyby jednocześnie nie było propagandowo tragiczne.
Jak widać zawsze znajdą się nadgorliwcy - niezależnie od strony politycznej rządzącej partii, którzy usilnie starają "się wykazać".

Zawsze z niesmakiem czytam tego rodzaju teksty - dłuższe i krótsze, a czasami zdania z niefortunnie użytymi określeniami.
Tak właśnie było, gdy na początku czasu wakacyjno-urlopowego przeczytałam w programie TVP Kultura tytuł cyklu "Resortowe lato". Jak wiadomo określenie "resortowy/a/e" stało się jednoznacznie negatywne od czasu pojawienia się pewnej książki,
I co widzimy jako pierwszy serial w tym cyklu?
A widzimy serial "Doktor Ewa", jedną z najmniej upolitycznionych produkcji z tamtych lat.  
Zastosowanie tu terminu "resortowe" idealnie pasuje do osób aktualnie go używających. Moje zdziwienie (naiwne, jak się po raz kolejny okazało) było tym większe, że liczyłam jeszcze na jakąś większą samodzielność myślenia w tym kanale TVP.
Przecież cała część polskiego społeczeństwa, która ma więcej niż 28 lat, urodziła się, zdobyła wykształcenie i przepracowała mniej lub więcej lat  (kto oczywiście pracował, a nie "działał") właśnie w tamtych resortowych czasach - czyli idąc tokiem myślenia autora tego wakacyjnego cyklu etykietka wszystkim się należy?


Oglądałam ten serial w telewizji w czasie jego pierwszej emisji (rok produkcji 1970).
Pamiętam całą fabułę właśnie dlatego, że akcja nie obejmowała kolejnej propagandowej nasiadówki w fabryce, ale dotyczyła normalnego życia.  
Teraz zwróciłam uwagę na szczegóły pomijane wtedy (bo były rzeczywistością) - scenografię, ubrania i dodatki (buty, torebki, nakrycia głowy, biżuteria), wystrój wnętrz, plenery, pojazdy itd. To szczególnie teraz ciekawa dokumentacja dla fanów polskiego designu lat 60-tych, którzy szaleją z poszukiwaniami przedmiotów z tamtego okresu (meble, wazony, miseczki, szklane ryby na telewizor itp). A może powinni się wstydzić, że zachwycają się resortowymi gratami???

niedziela, 13 sierpnia 2017

Niedziela z obrazem (109)

Sierpniowy czas  nocy spadających gwiazd... (chociaż dzisiejszej nocy podobno nie było dobrych warunków do obserwacji).

Witold Pruszkowski "Spadająca gwiazda" (1884)

zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie