środa, 30 stycznia 2019

Baśnie z gór

Największy problem w styczniowej Trójce e-pik miałam z książką o górach. 
Dlaczego w ogóle ten temat mnie nie interesuje? 
Być może dlatego, że nie wyniosłam z dzieciństwa zamiłowania do górskich wędrówek i zachwytów nad górskimi widokami. Byłam w górach dosłownie tylko trzy razy (dlatego tak dobrze pamiętam) i to zawsze latem. Nigdy nie miałam na nogach nart, nie mówiąc o zjeżdżaniu z czegokolwiek. Nie pasjonowały mnie doniesienia o sukcesach polskich himalaistów. A w górach przeszkadzają mi... same góry - nie to co nad morzem, gdzie wzrok biegnie swobodnie i sięga daleka. W górach nic nie widać, bo co krok to góra.

Teraz też moja wewnętrzna niechęć tak mocno się zaparła, że zupełnie nie mogłam zmusić się do lektury w temacie. A ponieważ podobno na starość człowiek dziecinnieje, więc wybrałam do tej kategorii książkę z półki dla dzieci. To półka w naszej domowej biblioteczce. 

Nie pamiętam w jaki sposób książka się u nas znalazła. Prawdopodobnie sama ją kupiłam dla córki (wydanie z 1991 roku). Ale wtedy już nie musiałam jej czytać, bo dość szybko stała się samodzielna pod tym względem. Dlatego nie znałam treści, tylko kojarzyłam okładkę.

"Baśnie z gór" - wybór i opracowanie Elena Chmelova

Przekład - Andrzej Czcibor-Piotrowski. 

W książce znajdziemy baśnie z różnych górskich stron całego świata, z ładnymi ilustracjami inspirowanymi kulturą danego kraju.

Oczywiście nie przeczytałam książki "od deski do deski" (212 stron) - aż tak nie byłam zmotywowana (spokojnie poczytamy z wnukami). Przeczytałam niektóre wybrane baśnie i było to dla mnie ciekawe doświadczenie czytelnicze. Z dzieciństwa pamiętam głównie polskie, które sama wielokrotnie czytałam. Baśnie z innych kultur to była stanowcza mniejszość.


wtorek, 29 stycznia 2019

Ładny gips!... ortograficzny

Komedia kryminalna... to propozycja uczestników do styczniowej Trójki e-pik, która zwyciężyła w głosowaniu. Podobnie jak to było z duchami, również w tym przypadku nie szukałabym tego typu powieści, gdyby nie zabawa. 
Należę do tej grupy czytelniczej, która może powiedzieć o sobie: "całe życie z Chmielewską" - doprecyzujmy... całe życie czytelnicze z Joanną Chmielewską, nazwaną już dawno królową polskiego kryminału. Zaczęłam w pierwszych swoich studenckich latach (a było to naprawdę dawno) i trwałam przy autorce do końca (chociaż trochę narzekałam na ostatni etap twórczości). Przeczytałam (niektóre wielokrotnie) i posiadam prawie wszystkie powieści (53 tytuły) plus Autobiografia. 
W tej sytuacji nie byłam ciekawa współczesnej polskiej komedii kryminalnej, wychodząc z założenia - być może błędnie, że już nikt królowej nie dorówna. Jak na razie takie wieści do mnie nie dotarły.

Nie znając zupełnie aktualnej sytuacji poprosiłam o pomoc miłą panią z Biblioteki (nie wszystkie panie są miłe) i w ten sposób dostałam do czytania powieść Mai Kotarskiej.

"Ładny gips" to lekka i łatwa w lekturze powieść - kryminał na wesoło. Plusem jest brak wulgaryzmów, tak popularnych nie tylko w języku ulicy i internetu, ale niestety również w literaturze współczesnej.
Nie będę streszczać, ani analizować, bo przeczytałam książkę zaraz na początku stycznia i prawdę mówiąc już niewiele z niej pamiętam. Czyli, że to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej.

W trakcie czytania nie mogłam odciąć się od porównań z Chmielewską, ale od początku śledziłam uważnie akcję chcąc poznać bohaterów, dopóki nie potknęłam się o dopuki (już na 8 stronie).

 





Niestety, albo -stety jestem takim denerwującym (wydawców) czytelnikiem, który czepia się. Mnie taki buble wydawnicze bardzo wkurzają i psują dalsze czytanie. Być może było ich więcej, ale dalsza lektura to było już szybkie czytanie, żeby dojechać do finału.


poniedziałek, 28 stycznia 2019

Jael McHenry "Kuchnia duchów"

Styczniowa Trójka e-pik (pierwsza po reaktywacji) to dla mnie rzeczywiście było wyzwanie. Gdyby nie udział w tej czytelniczej akcji na pewno nie sięgnęłabym po żadną z trzech obowiązujących kategorii. W przypadku każdej to pominiecie z innego powodu, ale wszystkie trzy łączy jedno - te tematy mnie nie interesują. Ani duchy, ani góry, ani komedie kryminalne (oprócz klasyki Joanny Chmielewskiej, którą znam w całości). I mimo "zaliczenia" poszczególnych lektur to nadal się nie zmieniło. Jednak skoro słowo się rzekło, do zabawy przystąpiłam dobrowolnie, więc konsekwentnie idę dalej.

Kategorie styczniowe:
książka o górach

książka z duchami (w tytule lub w wątku)

komedia kryminalna
Najłatwiejszy i całkowicie przypadkowy okazał się wybór książki z duchami. Po prostu stała w Bibliotece na półce z literaturą popularną.

"Po nagłej śmierci rodziców nieśmiała i skryta Ginny, młoda kobieta dotknięta zespołem Aspergera, szuka ukojenia w kuchni, z dala od dominującej siostry Amandy i wścibskich krewnych. Metodyczne czynności związane z przygotowywaniem posiłków łagodzą jej smutek i niepokój, a bogaty aromat toskańskiej zupy ribollity, przygotowanej zgodnie z ręcznie spisanym przepisem włoskiej babci, koi zmysły. Przyciąga też nieoczekiwanego gościa... Duch babci przynosi Ginny tajemnicze ostrzeżenie i znika niczym para znad stygnącego talerza. Wkrótce po tym wydarzeniu Ginny odkrywa, że ma niezwykłą moc przywoływania duchów osób, których ulubione danie przyrządza. Wie, że nie może o tym opowiedzieć swej stojącej twardo na ziemi siostrze, ale wierzy, że ten dar może być okazją do nawiązania upragnionej przyjaźni i rozpoczęcia całkiem nowego życia. Spróbuje też za jego pomocą wyjaśnić głęboko skrywany sekret i ocalić przed sprzedażą swój dom rodzinny. Refleksyjna i smakowita powieść o samopoznaniu i wewnętrznej kruchości z oryginalną bohaterką, która łącząc teraźniejszość z przeszłością, prozę życia z poezją smaków, odkrywa w sobie cudowną moc i siłę do samodzielnego, pełnego życia. Dla wielbicielek gotowania i czytania powieści takich jak: Julia i Julia, Przepiórki w płatkach róży czy Lunch w Paryżu i Toskańska trattoria"  źródło opisu: Bukowy Las, 2012
Dzięki tej powieści zainteresowałam się bliżej Zespołem Aspergera. Dotychczas znałam tylko nazwę i nic poza tym. Teraz poszukałam informacji na ten temat zanim zaczęłam lekturę (kierując się notką od wydawcy). I chociaż podobał mi się styl, jakim książka jest napisana, od razu zadałam sobie podstawowe pytanie: "na ile autorka wykreowała świat osoby z ZA? - czy oddała w miarę prawdopodobnie odczucia bohaterki, czy też całość jest jedynie wizją pisarki?"

Prawdę mówiąc na pewno dla mnie ciekawsza byłaby powieść napisana właśnie przez kogoś znającego problem "od środka", czyli z pozycji ZA. Przyjmując jednak założenie, że świat głównej bohaterki i jednocześnie narratorki jest taki jak odbierany przez nas w czasie lektury, otrzymujemy ciekawą powieść, której głównym atutem jest styl. Autorka prowadzi niespieszną narrację, skupia uwagę na szczegółach, a jej bohaterka mówi prostym, zrozumiałym i jednocześnie pięknym językiem. A może po prostu normalnym językiem? Takim,  do jakiego ja jestem przyzwyczajona od dawna. Można? Można pisać współcześnie bez prymitywnego żargonu social mediów.

"Słyszałam to słowo, nie pamiętam gdzie, może w szkole, ale wiem, jak je przeliterować. Brzmieniem słowo "Asperger" przypomina mi okrągły włoski makaron, zwany fregolą albo kalarepę.
   Szukam "Aspergera" w słowniku, ale go tu nie ma. Strona, na której by był, bardzo mi odpowiada, bo są tu też słowa kulinarne: "agrest", "arbuz", "auszpik".
   Jednak są tu również słowa gorsze: "asfiksja", "asocjalność"
                                                                      "Kuchnia duchów" s. 172

Dla mnie dodatkowym plusem tej powieści jest kulinarny świat bohaterki, do którego wchodzimy razem z nią. Świat smaków, zapachów, kuchennych drobiazgów i kuchennych czynności. To wszystko, czego nie ma w typowych książkach kucharskich - tu jest opisane z niezwykłą drobiazgowością.
To wszystko nad czym sama staram się skupiać jak najczęściej... porzucając dawny pośpiech, mechanizm działania, stres przyniesiony z zewnątrz. Sama należę do osób "zajadających stres", a powinno się raczej z nim walczyć za pomocą kulinarnego spokoju i doskonalenia własnej sztuki kulinarnej.

Jedyne zastrzeżenie mam do grafiki tych fragmentów, które są przepisami kulinarnymi. Wyszczególnienie ich w formie pisma ręcznego jest świetnym pomysłem (wynikającym z akcji), ale jednak w niektórych przypadkach powinno być to pismo bardziej czytelne.


Znane osoby z Zespołem Aspergera:
  • Elfriede Jelinek - pisarka, laureatka literackiej Nagrody Nobla
  • Deryl Hannah - aktorka
  • Robin Williams - aktor
  • Dan Aykroyd - aktor
  • Tim Burton - reżyser
  • Al Gore - polityk
  • Leo Messi - piłkarz
Osoby, które prawdopodobnie miały zespół Aspergera:
  • Albert Einstein - fizyk, twórca teorii względności
  • Andy Warhol - artysta
  • Bobby Fischer - szachista
  • Mark Twain - pisarz
  • Howard Hughes - pilot 
Powyższe zestawienie pozwala spojrzeć na sprawę od "ludzkiej" strony, bez teorii medycznej. Prawdę mówiąc nie dostrzegamy przecież w tych osobach szczególnych różnic w stosunku do innych ludzi... są po prostu indywidualnościami - takimi samymi, jak w wiele innych znanych postaci, którym tego syndromu się nie przypisuje.
Nie znam osobiście nikogo kto miałby zdiagnozowany ZA, ale znam przypadek (nomen omen) samodzielnie stawianej diagnozy, która przez otoczenie została odebrana jako usprawiedliwienie pewnych zachowań. Coś w rodzaju "jestem jaki jestem".

niedziela, 27 stycznia 2019

Niedziela z obrazem (128)

Józef Chełmoński "Czwórka w zaspach" (1873)


środa, 16 stycznia 2019

...

"... Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą
 — i żadne usta długo nie mówiły:
 „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli.”

                                                                        Henryk Sienkiewicz "Ogniem i mieczem"

W obecnej sytuacji... nie potrafię skupić się na pisaniu o czymkolwiek...
Nie mogę zrozumieć tego, co nas otacza...